Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
znajomijoe.pl blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl darmowe forum val.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl forumforum.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
My love - kakashi-i-anko blog


Sylwester cz.1

Było już po ceremonii.Nie wliczając tego,że Hinata zasłabła z wrażenia,że jej sensei została mężatką,nic ciekawego się nie działo.No i wszyscy poszli na salę.Tam zaczęła się zabawa.Naruto zaprosił do tańca Sakurę,która się zgodziła,Kiba poprosił Ino,a Gaara Hinatę.Temari wywijała na parkiecie z Shikamaru,a Asuma z Kurenai.Jedynymi którzy siedzieli byli Anko,Iruka,Rin,Kakashi i Tsunade oraz Jirayia.
-Idziemy tańczyć?-spytała Anko Irukę.
-Zwariowałaś?-spytał oniemiały.
-No przecież po to gra muzyka-powiedziała Anko ze zirytowaniem.
-Nie,nie mam siły-wywinął się Iruka.
Rin i Kakashi poszli tańczyć,podobnie jak Tsunade i Jirayia,a Anko siedziała patrząc na Irukę,który popijał sake.
-To po co tu przyszedłeś?!-wybuchła wreszcie Anko.
-Z tego samego powodu co ty-powiedział Iruka.
Po jakiś 1000 prób,Anko udało się wyciągnąć Irukę na parkiet.Tańczył on jednak tak,że postanowiła dać sobie z tym spokój.Godziny mijały i mijały w nudzie.Wreszcie doszła za pięć dwunasta.
-Wstaniesz chociaż,żeby odliczać?-spytała Anko.
Iruka kiwnął przytakująco głową.
I zaczęło się odliczanie.Trzy...dwa...jeden!
Wszyscy powitali Nowy rok krzykami i brawami.Muzyka znów zaczęła grać i zaczęło się to,czego się bał Kakashi.
-Kakashi chodźmy już!-mówiła Rin.
-Jak chcesz to idź-powiedział Kakashi,a Rin obrażona wyszła.
Anko miała podobnie.Troszkę się napiła sake(XD).
-Chodźmy już-powiedział Iruka.
-Ale bawimy się do rana!-powiedziała Anko z uśmiechem.
-Jest druga!To już ranek!-powiedział Iruka.
-No mój boże,jak jesteś śpiący to idź się prześpij-powiedziała Anko.
Iruka wyglądał jakby nie chciał wcale wychodzić,ale wyszedł.


Ta nocia jakaś taka wyszła...nijaka!Ale mama mnie pośpieszała!Eh...nie jest łatwo...cdn.

kakashi-i-anko 8/04/2008 22:16:29 [komentarzy 8] Komentuj

Powrót i zdziwienie

-AAA!-Anko ziewnęła potężnie i wstała.
"Znalazłam dziecko,to był sen"-uspokajała się w duchu.Jednak zaraz rozległo się ziewnięcie.
-O nie-burknęła Anko.
Nareszcie wszyscy byli gotowi.Anko zaczęła się wydzierać na Sakurę.
-DLACZEGO JA MAM JE NIEŚĆ?!-krzyknęła.
-Bo ty jesteś dorosła,Anko sensei-powiedziała Sakura.
Ruszyli w drogę powrotną.Sakura szła obok Anko pilnując,by ta druga nic nie zrobiła dziecku.
-Anko sensei,mogę o coś zapytać?-spytała różowowłosa.
-Ta-odpowiedziała Anko.W tym momęcie było jej wszystko jedno o co ją zapyta.
-Czy między tobą,a sensei Kakashim...coś zaszło?-spytała na tyle cicho by chłopcy tego nie dosłyszeli.
Anko zrobiła wielkie oczy.
-C...co?!-spytała.
-Czy między wami...wszystko ok?-spytała.
-Między nami nic nie było-powiedziała stanowczo Anko-on jest z Rin-dodała.
-Wątpię!Ostatnimi czasy się o coś pokłócili.Może i są razem ale...-zaczęła Sakura.
-Ale?-spytała Anko.
-Kakashi sensei nie jest w tym"związku" szczęśliwy-powiedziała Sakura i poszła do chłopców.
Gdy wrócili do wioski,Anko postanowiła zanieść "smarka" do Kage.
Weszła do biura Tsunade.Stali tam Kakashi i Iruka.
Oboje,wliczając Hokage,zrobili wielkie oczy.
-Anko...-zaczęła Tsunade.
-...nie było widać!-powiedział Iruka.
-To nie jest moje dziecko!-powiedziała Anko.
Można było zobaczyć cień radości w jego oczach.
-W każdym razie,Kurenai i Asuma postanowili wziąć ślub,właśnie w sylwestra,dlatego liczę,że przyjdziecie.Oczywiście macie przyjść z kimś-powiedziała Tsunade.
-No to się zapowiada ciekawie-powiedział Iruka i wziął Anko w ramiona.
Kakashi patrzył na nich z taką miną,jakby go ktoś patelnią walnął.
-Czyli szykujemy się na sylwestra-powiedział smętnie Kakashi.
-Możecie się rozejść-powiedziała Kage.
Wyszli z jej biura,a Kakashi natychmiast się oddalił.
Nie chciał patrzeć na nich razem.Czyżby był zazdrosny?NIE!A jeśli nawet to...
-Idziemy na ramen?-spytał Iruka.
-Y...zaraz dojdę-powiedziała Anko i popędziła za Kakashim.
Iruka zrobił głupią minę,ale poszedł.
-Kakashi!Stój!-darła się Anko.
Kakashi nie reagował.
-Hatake!-ryknęła.
Zatrzymał się.
-Posłuchaj,nie chcę się z tobą kłócić,nie odzywać itp!-powiedziała Anko.
-Ja też nie-mruknął Kakashi.
-Więc możemy być przyjaciółmi?-spytała Anko.
Kakashi poczuł się dziwnie.
-Czas pokarze-powiedział i odszedł w innym kierunku.



kakashi-i-anko 3/04/2008 20:22:57 [komentarzy 2] Komentuj

Co to jest czyli kłopoty Anko

-Jak to?Na misję przed Sylwestrem?!-Anko była zaskoczona,a jednocześnie wściekła.
-Jeśli wypełnicie ją szybko,to zdążycie na szampana-powiedziała Kage.
-Przy jej zamiłowaniu do alkoholu,raczej nie-burknął pod nosem Uzumaki.
-Chcesz w łeb?!-krzyknęły jednocześnie Kage i Anko.
-Przepraszam-mruknął Naruto.
-Na tą misję wyruszy też z wami Choji i Sakura.Misja polega na obserwacji terenu,zaraz za wioską.Jest to misja jednodniowa,więc na Sylwestra zdążycie-powiedziała Tsunade.
-Hai!-odkrzyknęli Naruto i Anko i wyszli.
Wreszcie zebrali się przy bramie.
-Więc tak!Wszyscy zabrali ekwipunek?-spytała Anko.
-Hai!-odkrzyknęli młodzi.
-Dobra!To idziemy!-krzyknęła Anko i ruszyli.
Za około godzinę byli na miejscu.Gdy uporali się z namiotami,było już ciemno.Naruto zapodał temat,żeby zrobić ognisko.
-Mniam!Ramen w proszku!Wystarczy woda i...-zaczął Naruto.
-A widzisz tu gdzieś wodę?Bo ja raczej nie!-warknęła Sakura.
-Roztopimy śnieg!-powiedział Naruto.
-Tak!Dla jedzenia wszystko-powiedział Choji.
"Z kim ja muszę pracować?"-pomyślała Anko.
Gdy już zasiedli,zaczęło się.Choji w ciągu sekundy "wchłonął" swoją porcję i łapy mu ciągnęło do dango Anko.
-Nie lepsi od ciebie próbowali-warknęła.
-Ale ja jestem głodny-powiedział Choji.
-To idź zapoluj!Nie wiem..na niedżiwedzia może-rzekła Anko.
-Nie!Wolę już tu siedzieć-powiedział.
Nagle coś poruszyło się w krzakach.Anko już trzymała w dłoni kunai,i już miała nim rzucić,gdy usłyszała dziecinny płacz.
-Choji,zamknij...-i umilkła,bo Choji stał koło niej,i wcale nie płakał.
Zebrała w sobie odwagę i podeszła do źródła głosów.Złapała za coś i pociągnęła do góry.
-To...dziecko-powiedziała.
-NIE!-Sakura podbiegła do niej i zabrała jej dziecko z rąk.
-O co ci..-zaczęła Anko.
-Dziecko należy trzymać tak-powiedziała i pokazała jej jak się dziecko powinno trzymać.
-Dobra-powiedziała.
Sakura znów wepchnęła jej w dziecko w ręce.
-Ale dlaczego!Wez je-powiedziała Anko.
-Bo ty jesteś tu najstarsza,Anko sensei,i w dodatku jesteś kobietą.Musisz się nim zająć,a jutro weźmiemy je do wioski-powiedziała Sakura.
-A gdzie będzie spało?-spytała Anko.
Sakura spojrzała znacząco na Naruto i Chojego.
-W twoim namiocie-powiedziała do Anko.
Anko wreszcie przebrała się,i położyła się do śpiwora.Dziecko leżało koło niej,wpatrując się w nią małymi oczkami.
-Nie myśl,że wszyscy cię kochają,pchło-burknęła Anko.
Dziecko jakby tego nie zrozumiało,tylko wtuliło się w nią.Anko zrobiła wielkie oczy.Mimo tego przełamała się i zdobyła się na uśmiech i poszła spać.


kakashi-i-anko 31/03/2008 22:23:25 [komentarzy 0] Komentuj

Krwawiące serce

Deszcz bębnił w okna każdego domu w Konoha Garuke.Anko,która właśnie pomagała Piątej w papierkowej robocie,wcale to nie przeszkadzało.Wręcz przeciwnie.Miło było siedzieć i popijać ciepłą kawę oraz układać papiery wraz z Tsunade.Mimo,że siedziała obok niej,myślami była gdzie indziej.
Kakashi wstał i przeciągnął się w łóżku szpitalnym.Nie lubił wstawać z łóżka.Ale mus to mus.Za 20 minut miał się spotkać z Rin,a musiał jeszcze się wypisać i udać do domu.Chcąc nie chcąc,założył buty i udał się do recepcji.
-Numer 25-powiedział recepcjonistce.
-A tak...dziękujemy-powiedziała.
Kakashi wyszedł na ten deszcz.Udał się do swojego dojo.Na ulicy wpadł na Irukę.
-Ochayo-przywitał go Iruka z uśmiechem w stylu ^^.
-Ochayo-wycedził Kakashi przez zaciśnięte zęby.
-Ja musze lecieć-powiedział Iruka-pa!
Kakashi powstrzymał się od przydzwonienia mu w jego głowę,ale oparł się pokusie.
Klnąc pod nosem,udał się do swojej haty.
Godziny upłynęły szybko.Anko uwolniła się od papierków.
-Mam nadzieję,że...O NIE!-krzyknęła Tsunade gdy Shizune przyniosła jej w rękach kolejną robotę a mianowicie...papierki.
-To ja zostawiam panią sam na sam z robotą-powiedziała Anko z wrednym uśmieszkiem.
Jeszcze gdy zamykała drzwi,słyszała krzyki Piątej:
-Anko!Uwolnij mnie od niej!
Dziewczyna uśmiechnęła się i wybiegła podskakując z biura.Deszcz padał nadal.Udała się do parku,bo chciała sobie pochodzić,zanim pójdzie do swoich 4 ścian.
Na końcu parku zauważyła dwie postacie.Powoli podchodziła bliżej.Stała tam Rin z Kakashim.
Uśmiechnęła się i chciała podejść,gdy nagle stało się coś co ją powstrzymało.Rin pocałowała Kakashiego.
Anko poczuła,że nie chce już tu stać.Chciała uciec!Jak najdalej stąd.Zaczęła biec przed siebie.
Zobaczyła Irukę.Zrobił zdziwioną minę gdy rzuciła mu się na szyję.
-Spokojnie-próbował ją uspokoić gdy zaczęła płakać.
-Łatwo ci mówić-chlipnęła Anko.
-Chodź!Nie będziemy tu tak stać-powiedział Iruka po czym rozwinął parasolkę.Zabrał ją na ramen.
Wyżaliła mu się co do joty.
-Byłam głupia z tym,że kazałam ci udawać mojego chłopaka-powiedziała wreszcie.
-No co ty!Byłaś zdesperowana i tyle-powiedział Iruka z uśmiechem.
-A co jeśli próbowała bym to zrobić inaczej?-spytała Anko z tajemniczym uśmiechem.
-E...co masz na myśli-spytał zmieszany Iruka.
W pobliżu nie było nikogo.
-Wiesz...może chciała bym odnowić znajomości-powiedziała Anko po czym pocałowała go.Nie odepchnął jej.Wręcz przeciwnie.Czuł się wspaniale.Tyle,że tak nie czuł się wcale Kakashi....


I jak?No ciekawie się zaczyna XD




kakashi-i-anko 23/03/2008 22:10:22 [komentarzy 3] Komentuj

Anko zadaje pytania oraz czarna przeszłość w mrokach Akatsuki

Całe ciało ją bolało,ale najbardziej piekła ją pieczęć i lewa ręka,gdzieś powyżej nadgarstka.
Nie mogła się ruszyć,więc otworzyła oczy.
-No nareszcie!-to była Piąta.
Anko chciała jej dogryźć za to niezbyt miłe powitanie,ale pieczęć zapiekła ją jeszcze bardziej.
-AŁA!-krzyknęła.
-Teraz musisz jeszcze poleżeć-powiedziała Kurenai.
-Ale jak długo?-spytała półgłosem Anko.
-Pod koniec dnia,mogę cię dopiero wypuścić ze szpitala-powiedziała Piąta.
-Cudownie-burknęła Anko.

Godziny wlokły się niemiłosiernie.Wreszcie o 18 przyszła
Kage.
-Zbieraj się!Idziemy do mnie do biura.
Anko spojrzała na nią spod byka.Nadal bolało ją całe ciało,ale była w sanie się już ruszać...
Szły uliczką w milczeniu.Anko raz po raz spoglądała na Piątą,ale Kage wytrwale gapiła się przed siebie,nie zwracając uwagi na nią.
Anko była tym zachowaniem zirytowana i jednocześnie zdziwiona.Z miny Hokage dało się wyczytać tylko jedno-wielkie skupienie.
Wreszcie doszły do biura.Tsunade usiadła za swoim biurkiem.
-Siadaj!-rozkazała.
Anko usiadła nie spuszczając wzroku z Kage.
-Chce mi pani powiedzieć coś ważnego-powiedziała Anko.
Tsunade zrobiła minę,jakby Anko powiedziała jej,że uciekła z cyrku.
-Taak!Masz rację.
-A więc słucham.
Kage nabrała powietrza i zaczęła mówić:
-Otóż pewnie wiesz co się stało.
-Niestety.Nie pamiętam co robiłam-powiedziała spokojnie Anko.
-Otóż...nie wiem jak ci to powiedzieć..dobra!Więc uwolniłaś chakre demona o ośmiu ogonach.
Anko zrobiła wielkie oczy i zaczęła się śmiać.
-Że...że niby co(śmiech)
-Opowiem ci to od początku!Otóż jak pewnie wiesz,Orochimaru,po odejściu z Konohy przystąpił do organizacji Akatsuki.Oranizacja zajmuje się łowieniem demonów aby wykorzystać je do własnych planów.Orochimaru był zachwycony gdy złapali ośmioogoniastego.Jak wiesz,nasz Orochimaru kocha węże,a ten demon pasował mu najbardziej.
Gdy członkowie organizacji ruszyli w pogoni za kolejnym demonem,Orochimaru zapieczętował w sobie Hachibiego i uciekł.
-Tak,ale co to ma wspólnego ze mną?-spytała Anko.
-Właśnie chcę do tego dojść.Otóż gdy Orochimaru wybrał ciebie na uczennicę,było jasne,że poświęci ci dużo czasu.Niestety był na tyle nierozsądny,że przeniósł demona z siebie do ciebie.Nie dziwiło cię nigdy,dlaczego Orochimaru cię nie zabił,chociaż miał wiele okazji?Właśnie.On boi się,że jeśli zrobi coś tobie,skrzywdzi również demona.Spójrz na swoją rękę.
-Widze-na ręce była pieczęć przypominająca węża.
-To ta pieczęć.Posłuchaj!Musisz kontrolować tego demona.Sam demon,ma ograniczone źródło chakry,ale w połączeniu z twoją,jest taki sam jak Kyyubi,albo i jeszcze groźniejszy.To tyle.Możesz odejść.
Anko wstała i podeszła do drzwi.
-Właśnie!Kakashi żyje.Ma parę obrażeń ale wyjdzie z tego-powiedziała Kage z uśmiechem.
Gdy drzwi od jej dojo otworzyły się,Anko rzuciła się z płaczem na kanapę.
To był największy koszmar jej życia.

Ok.To tyle ^^

kakashi-i-anko 23/03/2008 20:48:22 [komentarzy 0] Komentuj

Hachibi powraca!

-ZAPŁACISZ ZA TO SZMACIARZU!-ryknęła Anko.
Deidara zrobił minę w której była satysfakcja ze zdenerwowania Anko.
-Nie martw się!Znam tego demona!-krzyknął blondyn.
Anko czuła się wściekła.Jej chakra zaczęła rozwalać ziemię na której stała.
Deidara ustawił się w pozycji do ataku.Nagle zoriętował się,że Anko zniknęła.
-A MASZ!-dobiegł go jej głos zza jego pleców.
Dostał silny cios w plecy.Złamał się mu kręgosłup.Mimo tego obrażenia stanął naprzeciw Anko.
Teraz zobaczył jak pod wpływem demona zmienił się jej wygląd.
Jej kły stały się długie.Oczy przybrały karmazynowo czerwony kolor.Oprócz tego jej pieczęć uwolniła się.
-Skoro nie mogę cię uderzyć,to użyję jutsu!-krzyknął Deidara,po czym użył jego techniki wybuchowych origami.
Anko zrobiła gwałtowny unik.Stanęła z Deidarą nos w noc.Złapała go za rękę.Blondyn próbował uciekać,lecz Anko skupiła chakrę w ręce i z całej siły walnęła Deidarze w twarz.
Ogniste więzienie zniknęło.Deidara ledwo trzymał się na nogach.Miał złamany kręgosłup oraz złamany nos,powybijane zęby i połamane żebra.
-D...dość-wysapał.
Krew lała mu się ustami i nie tylko.
Nagle w ręce Anko pojawił się ogromny miech.
-ZABIJĘ CIĘ!-ryknęła i wbija mu miecz gdzieś gdzie powinno być jego serce.
Blondyn upadł bez cienia życia.Kurenai zobaczyła to.Zrobiła pieczęcie i użyła genjutsu.Anko poczuła jak oplata ją jakaś roślina.Żądza krwi ustąpiła.Anko zemdlała.


No krótka ta nocia,wiem.
No ale kolejna będzie może troszkę dłuższa(postaram się o to)!
W akcie pokuty daję wam obrazek Hachibiego (kC)


Piękny prawda?
Następna nocia-"Anko zadaje pytania oraz czarna przeszłość w mrokach Akatsuki"
Muszę pomyśleć....

kakashi-i-anko 21/03/2008 18:53:05 [komentarzy 1] Komentuj

Atak Akatsuki!Ukryte zdolności Anko

Anko obudził krzyk dochodzący z polany.Szybko ubrała się i wybiegła z namiotu.Zobaczyła na horyzoncie polany,zarys sześciu postaci.Gdy podbiegła bliżej zauważyła,że oprócz Asumy,Kurenai i Kakashiego stoją trzej członkowie Akatsuki-Tobi,Kisame oraz Hidan.
Stanęła jak wryta.Nagle rozgrzała się walka.Hidan zaczął walczyć z Asumą,Kisame z Kurenai,a Tobi z Kakashim.
Tobi stworzył coś w rodzaju ognistej kuli w której wraz z Kakashim zaczęli walczyć.
Anko uznała,że nie będzie tak stała bezczynnie i patrzyła na tą walkę.Skoczyła przez płomienie(w swoim jutsu ochrony).Kakashi stał nie wiedząc gdzie znajduje się przeciwnik.Gdy zauważył stojącą Anko,zamarł.Co ona tu niby robi?
-Uciekaj stąd!Szybko!-krzyknął,ale nagle pojawił się Tobi,który rzucił kunaiami w Anko.Niestety...użył również jutsu paraliżu,więc bezbronna Anko mogła tylko stać.Zaakceptowała to,że za chwilę umrze,lecz nagle pojawił się Kakashi który odepchnął ją na bok.Kunaie wbiły się w jego ramię.
Anko spojrzała na niego ze strachem.
-Kakashi,nic...-zaczęła.
-Nic mi nie jest!Uciekaj!-krzyknął po czym odsłonił oko z sharinganem.
Anko próbowała uciec z ognistego więzienia,lecz nagle znikąd pojawił się Tobi,który uderzył ją z całej siły.
Upadła na środku ognistego więzienia.
-Anko!-krzyknął Kakashi lecz nagle zaatakował go Tobi.
Anko świat się rozmył przed oczami.Zrobiło się ciemno.
Senbon miotały na prawo i lewo.Kakashi miał teraz tylko jeden cel-ochronić Anko,która zemdlała po silnym ciosie.
-Chidori!-krzyknął Kakashi.
Jego chakra pojawia się w ręce.
-UCIEKAJ!-to był Deidara.
Tobi zniknął.Kakashi miał teraz nowego przeciwnika.
Zaczęła się nowa walka w ognistym więzieniu....
Anko obudziła się.Była nadal w ognistej pułapce.
Kakashi stał do niej tyłem.
-Kakashi!Pokonałeś go!Jesteś...-i urwała,bo Kakashi osunął się na ziemię.W ciele miał powbijane senbon.
-KAKASHI!-krzyknęła Anko już w całkowitej rozpaczy.
Łzy wściekłości popłynęły po jej twarzy.Nagle znikąd pojawił się Deidara,który stanął przed nią.
-Twój przyjaciel był głupcem!Powinien uciekać kiedy miał okazję!I wiesz co?Jesteś słaba!-krzyknął Deidara.
-STUL...-krzyknęła Anko(nie cenzuralnie).
-Hm...chyba był ci bliski...albo mi się wydaje!-krzyknął z ironicznym uśmieszkiem.
-Co ci do tego?!-krzyknęła Anko.
-A to,że on jest śmieciem!Nic nie wartym...-i urwał.
Jego oczy napełniły się strachem.
Pieczęć Anko uwolniła się.Jej ciało zaczęła omiatać czarna chakra.Jej oczy stały się takie jak u węża.
Z tyłu pojawiło się osiem głów oraz osiem ogonów.Duch węża pojawił się za Anko.
-H...Hachibi-szepnął przerażony Dei.


No i jak się ta nocia podobała?
Coś mało tych wpisików w księdze gości!Nikt nie chce być informowany o nowych notkach?
Jest jedynie jeden wpis!
Następne opko-"Hachibi powraca!"

kakashi-i-anko 16/03/2008 21:20:05 [komentarzy 1] Komentuj

Misja w krainie śniegu

-Wyruszacie na tę misję w czwórkę!-krzyknęła Tsunade.
Anko,Kurenai,Kakashi oraz Asuma spojrzeli po sobie(jednak na Kakashiego,Anko spojrzała kątem oka).
Kurenai i Asuma,stojący za nimi spojrzeli na siebie ze zrozumieniem.
-Waszym dzieckiem zajmie się Shizune-powiedziała do Asumy i Kurenai,Piąta.
-Dobrze-powiedziała Kurenai.
-A gdzie ta misja?I co to za misja-spytał Asuma.
-Ta kwestia zawsze należała do ciebie Anko-powiedziała Kage-ty zawsze byłaś taka dociekliwa jeśli chodzi o misje-dodała.
-A...to z przemęczenia-powiedziała wymijająco Anko.
Nie chciała aby ten tema się rozwinął.
Kakashi tak naprawdę wiedział czemu nie była taka jak zwykle.Nie dziwił się jej.Jednak na duchu podtrzymywała go myśl,że czeka ich misja.Nareszcie coś ciekawego po tym czasie nudnym jak flaki z olejem.
-No nic.W każdym razie wasza misja odbędzie się w krainie śniegu.Z naszych źródeł wynika,że Orochimaru planuje tam coś-teraz spojrzała na Anko-jednak będziecie tam mieli gdzie spać-dodała.
Asuma uśmiechnął się.Sądząc po jego wyrazie twarzy,myślał o jakimś 5 gwiazdkowym hotelu,i pokoju z łożem królewskim.
-Będziecie spali w namiotach-powiedziała po chwili Piąta.
Mina Asumy lekko zrzedła.Po pogadance wyszli udając się do krainy śniegu.Całą drogę Kurenai rozmawiała o czymś z Asumą.Kakashi szedł obok nich,za to Anko zupełnie z tyłu.
Wreszcie doszli na tą całą polanę.Śnieg padał z nieba niemiłosiernie.Anko rozbiła swój namiot z dala od innych.Teraz chciała być całkiem sama.Gdy rozbiła namiot,weszła do środka,i rozpaliła mały płomyczek w swojej dłoni.
Kakashi rozbił swój namiot obok namiotów Kurenai i Asumy.Asuma nie dawał sobie razy z rozłożeniem namiotu.
-Pomóc ci kotku?-spytała Kurenai,po czym pomogła rozłożyć Asumie namiot.Kakashi patrzył na nich z tęsknotą.Razem tak pięknie wyglądali...
Spojrzał w stronę namiotu Anko,gdzie palił się płomyczek z jej ręki.
Zamierzał iść tam,ale powstrzymała go jego wola.
W noc nie mógł zasnąć.
Podobnie było z Anko.Nie spała całą noc myśląc o całej powadze sytuacji...


No to tyle ^^
Następna nocia-"Atak Akatsuki!Ukryte zdolności Anko"
Hm...

kakashi-i-anko 16/03/2008 20:41:50 [komentarzy 0] Komentuj

List

Kakashi wstał wcześnie rano,z niemiłosiernym bólem głowy.
-Co tu się wczoraj działo?-szepnął sam do siebie.
Z jego myślenia wynikało,że on i Anko wypili za dużo sake,i poszli spać.Anko spała na kanapie, on na fotelu.Nie wiedząc co robić,poszedł do kuchni z zamiarem zmycia naczyń,jednak wszystkie były już zmyte.
"Więc nie byłem pierwszym,który wstał"-pomyślał Kakashi.
Wrócił do salonu,i usiadł obok śpiącej Anko.Tak smacznie spała.Nagle na Kakashiego spadła ta miażdżąca prawda.Jego i Anko nie może łączyć nic więcej niż przyjaźń!Gdyby między nimi było coś więcej,Akatsuki
dowiedziało by się o tym,Anko stała by się ich celem,aby poprzez nią dosięgnąć Kakashiego.Itachi od dawna poluje na jego życie...
Z kolei gdyby Orochimaru dowiedział by się o ich ciepłych relacjach,ich celem stałby się Kakashi,a Anko,jak to ona potrafi,chcąc go ratować wyruszyłaby za nim i została najzwyczajniej zabita.
Kakashi nie mógł pozwolić aby kolejna osoba ryzykowała za niego życie.Anko obudziła się.Spojrzała swoimi zaspanymi oczami na Kakashiego.Jej gęste włosy opadały jej na twarz,a jej opaska Konohy leżała na podłodze.
-Ochayo-powiedziała i odwróciła się od Kakashiego plecami,po czym zasnęła.
Kakashi przykrył ją kocem,i nie wiedząc co ze sobą zrobić,napisał krótki liścik,po czym wyszedł z dojo z zamiarem długiego spaceru...
Anko obudziła się wreszcie.Zrzuciła koc na podłogę i zaczęła po całym domu szukać Kakashiego.Nagle znalazła liścik,który jej napisał.Przeczytała treść:
Droga Anko!Nie budziłem cię,bo smacznie spałaś.Posłuchaj!Jesteś wspaniała i w ogóle...jesteśmy przyjaciółmi,tak?!I niech tak pozostanie!Kakashi
Anko po pierwszym przeczytaniu niezbyt go zrozumiała.Dopiero po drugiej lekturze zrozumiała wszystko.Założyła płaszcz i wyszła z domu.Udała się wprost do szpitala.
-Przyszłam do Kurenai.
Lekarka podała jej pokój,w którym leżała Kurenai.
-Ochayo!-przywitała ją Kurenai.
-Ochayo-odpowiedziała Anko.
Kurenai od razu zauważyła,że z przyjaciółką jest coś nie tak.
-Co się stało?-spytała.
-Nic-skłamała Anko.
Wyraz twarzy Kurenai gwałtownie się zmienił...
-Anko!Mów w tej chwili!Albo użyję genjutsu-krzyknęła Kurenai.
Anko nie miała najmniejszej ochoty spotkać się z genjutsu przyjaciółki więc bez słowa dała jej list.
Bystre oczy Kurenai błądziły po kartce papieru.Po przeczytaniu,oddała go Anko,która odwróciła wzrok.
-Czujesz coś do niego?-spytała Kurenai lecz w jej głosie była nuta pewności niż zawachania.
Anko zerwała się z miejsca.
-Nie!To nie to!-zaprzeczyła mimo własnej woli.
-Więc czego się martwisz?-spytała Kurenai.
Anko jej na to nie odpowiedziała.
-Ja...muszę iść,bo dzisiaj miał wrócić Iruka więc...-i nie dokończyła bo wybiegła.
Tak naprawdę nie miała zamiaru spotkać się z Iruką.Po tym co jej zrobił i co ona mu nagadała,nie miała zamiaru spoglądać mu w oczy.
Z kolei powrót Iruki oznaczał powrót Rin...
A Anko nie wiedziała czy chce aby ona wróciła...


Dobra!Od czasu do czasu będą pod taką linią pojawiać się teksty odautorskie(XD)
Więc ta notka jakaś taka wyszła....no nie zbyt...
Ale weny mi brakowało!Za to następna może będzie bardziej udana ^^
No w każdym razie nie wiem kiedy będzie kolejna,bo szkoła...sami wiecie obowiązki...
W każdym razie zapraszam na mojego innego bloga:
www.shinobi-nowe-pokolenie.blog4u.pl
lub na moją stronę:
www.narutoplanetofninja.dbv.pl
Narazie jest tam niedużo ale z biegiem czasu...
Dobra to wszystko ^^
Następna notka-,,Misja w krainie śniegu"
Hm....Zapraszam^^

kakashi-i-anko 15/03/2008 23:05:25 [komentarzy 0] Komentuj

I nareszcie...Święta

Było już popołudnie.Anko gotowała coś od samego 'ranka'.U niej ranek zaczynał się o 5:00 więc.....
Nagle zadzwonił telefon.Anko poszła go szybko odebrać.Dzwoniła Kurenai.Anko tak się przejęła tą rozmową,że zapomniała,że zostawiła coś na ogniu i spaliła to...
-Kakashi?Może masz rację...wigilię zrobimy u ciebie-powiedziała mu przez telefon.
Kakashi nie śpieszył się jeśli chodzi o przygotowanie kolacji...
Anko,która po odstawieniu garnka,oddzwoniła do Kurenai,nie zauważyła jak ten czas szybko zleciał.Gdy spojrzała na zegarek,zorientowała się,że jest 17:30.
-E...sorki Kurenai,muszę kończyć!Zadzwonię jutro!-pożegnała ją i ruszyła do sypialni aby się ubrać.
Wywalała ubrania z szafy.
-Nie mam w co się ubrać-stwierdziła i usiadła na łóżku.
Po 5 minutach pomyślała,że ubierze się normalnie-nie bez przesady,ale w granicy smaku.Wyszło na to,że włożyła na siebie jasne jeansy rozszerzane na dole,t-shirt(w kolorze błękitnym),a na to bluzę sportową w kolorze niebieskim.Przejrzała się krytykująco swojemu odbiciu lustrzanemu.
-Te spodnie chyba za bardzo opnają moją....a zresztą-powiedziała i poszła do łazienki,żeby się dalej wyszykować.
Kakashi postawił już talerze na nakrytym stole,sztućce oraz szklanki.Potraw jeszcze nie było.
-Idę się wyszykować,bo ta jak wparaduje to...-powiedział i udał się do garderoby(to trochę takie gwiazdorskie ale co ^^).
Wyszło na to,że włożył na siebie jakieś bojówki oraz granatową bluzę.Poszedł się szykować dalej.
O 18:00 Anko zadzwoniła do drzwi Kakashiego.Ten otworzył jej je odrazu.
-Nie spóźniłaś się-powiedział.
-Tak,w końcu ja to nie ty-powiedziała i oboje zaczęli się śmiać.
Kakashi pomógł jej zdjąć płaszcz.Gdy zobaczył jak jest ubrana,zagwizdał i wydał z siebie krótkie:
-WoW!
Anko zaśmiała się.
-Ty też wyglądasz dobrze-powiedziała.
Do kolacji wigilijnej zostało im jeszcze trochę czasu,więc Kakashi przy pomocy Anko zaczął robić ciasto.
-Teraz dodaj 3 szklanki mąki-powiedziała Anko czytając przepis.
-A nie lepiej 4?Im więcej tym lepiej-powiedział Kakashi.
Anko roześmiała się i rzuciła w niego jajkiem.Ten nie pozostał jej dłużny i rzucił w nią paczką mąki.
Mimo iż cali upaprani,wstawili ciasto na 45 minut.
Usiedli na kanapie i zaczęli oglądać denne programy.Mimo to,śmiali się.
Gdy ciasto się upiekło,dekorowali je.Kakashi nałożył na łyżkę bitej śmietany,po czym palcem zrobił kropkę na nosie Anko.
-NO!-krzyknęła i wsmarowała mu truskawkę w twarz.
Gdy ciasto było gotowe,oboje poszli po ręczniki.Gdy się wycierali,Kakashi powiedział:
-Ładnie ci w tych spodniach.
Anko zarumieniła się.
-Przez ciebie spaliłam buraka!-krzyknęła śmiejąc się.
Kolacja była gotowa.Oczywiście przy jedzeniu zaczęli się znowu śmiać i wygłupiać.Gdy już zjedli(choć połowa została),Kakashi powiedział:
-To może złożymy sobie życzenia?
-Nie...wole poszukać pierwszej gwiazdki-powiedziała Anko i stanęła tyłem do Kakashiego,a przodem do okna.
Tak naprawdę nie chciała łamać się opłatkiem.Nie wiedziała dlaczego ale tak...
Nagle poczuła,że czyjaś ręka obejmuje ją w tali.Serce zaczęło jej bić w zastraszającym tempie.
-Ty jesteś moją pierwszą gwiazdką-powiedział Kakashi.
-K...Kakashi!Przecież ty...jesteś z Rin-wyjąkała Anko.
-A ty z Iruką-powiedział Kakashi.
Zaczął całować ją po szyi i ramieniu.Anko poczuła się bardzo dziwnie.Bez większego namysłu odwróciła się i pocałowała go namiętnie w usta.Nagle drzwi odo dojo otworzyły się.Stanął w nich Asuma.Anko i Kakashi odskoczyli od siebie.
-Przeszkadzam?-spytał głupio Asuma.
-Oczywiście,że tak-powiedział Kakashi.
Z miny Asumy dawało się odczytać tylko jedno-wielką radość.
-A...co się stało?-spytała Anko.
-Kurenai urodziła-ryknął Asuma.
Kakashi spojrzeli na siebie z radością.
-To chłopiec?-spytał Kakashi.
-Tak!Ma oczy po Kurenai!Dobra lecę!Pa!-pożegnał się Asuma i wybiegł z domu.
Kakashi podszedł do Anko i ponownie ją objął.Nad nimi była jemioła.
-No czym to skończyliśmy...-zaczął Kakashi i chciał pocałować Anko jednak ta szybko złapała kulki z ryżu(te na patykach XD)i włożyła je sobie do buzi.Kakashi zrobił głupią minę,ale po chwili zaczął się śmiać.
-Napijesz się sake?-spytał.
-Tak,chętnie-odpowiedziała Anko.

kakashi-i-anko 12/03/2008 18:24:55 [komentarzy 2] Komentuj

Rozmowa-Kakashi i Jirayia,Tsunade oraz ważna decyzja

Kakashi wstał by otworzyć drzwi.Wszedł przez nie Jirayia.Wszedł to najłagodniejsze określenie,bo on po prostu leciał jak torpeda.
-Ratunku...ona...ona-jąkał się Jirayia.
Kakashi zupełnie nie wiedział o co mu chodzi.Gdy już miał o to zapytać,odpowiedz nadeszła sama.
-Chodź tu!-krzyczała Piąta.
Gdy zauważyła Kakashiego,przestała się drzeć.Złapała Jirayię za ucho i ..leciutko" posadziła na kanapie.
-Ty też siadaj-krzyknęła.
Kakashi przerażony,usiadł.Tsunade mimo niechęci na twarzy usiadła obok Jirayi.
-Co się stało-spytał Kakashi.
-Byłam u Anko-wyjaśniła Tsunade.
Kakashi wbił wzrok w ziemię.Nie chciał słuchać jak wspaniale powodzi się Anko,gdy on,siedział tu sam jak kołek.
-Ta...fajnie-powiedział.
-Wcale nie jest tak jak myślisz-zapewniła go Piąta-mówiąc 'byłam u niej' mam na myśli jej dojo,a nie dojo Iruki.
Kakashi zrobił wielkie oczy.Nie chciał cieszyć się z cierpienia Anko,ale poczuł dziwną ulgę.
-O co im poszło-spytał udając niezainteresowanie,co mu jednak nie wyszło.
Tsunade zmierzyła go badawczo wzrokiem.
-Iruka dostał misję,a ona...jakby to ująć...nie zaakceptowała tego,bo uważa,że w te święta powinna być z nim-powiedziała Kage.
-To tak samo jak ty-powiedział szeptem Jirayia.
Kakashi spojrzał na swoje ręce udając,że bardzo go ciekawią.Nie udało mu się to,a Tsunade zmierzyła go bazyliszkiem.
-Jedyne co wyniknęło z tej rozmowy to to,że czuje się osamotniona oraz zupełnie nie potrzebna.Ja...nigdy nie widziałam osoby,będącej zazwyczaj osobą radosną,tak przygnębionej.Ona nawet już nie żartuje tak jak kiedyś-rzekła Piąta.
-Bo ty nie umiesz rozmawiać z kobietami-powiedział wyniośle Jirayia.
-JA NIE UMIEM?!GDYBYŚ UMIAŁ ROZMAWIAĆ Z KOBIETAMI,CO CI SIE JEDYNIE MARZY,TO BYM MOŻE Z TOBĄ POSZŁA NA TEN BAL,Z OKAZJI ZOSTANIA CHUNNINAMI-ryknęła Kage.
-P...poszłabyś-powiedział nie dowierzając temu co usłyszał.
Tsunade zakryła usta dłonią jakby właśnie wydostałoby się z nich jakieś przekleństwo.
-W każdym razie!Uważam,że powinieneś coś z tym zrobić-powiedziała Hokage zakładając płaszcz-zwłaszcza,że w święta nikt nie powinien być samotny-dodała.
Jirayia podbiegł aby jej otworzyć drzwi.Jeszcze za drzwiami,Kakashi usłyszał:
-Naprawdę byś ze mną poszła?
-TAK,POSZŁABYM,PASUJE?!
Kakashi nie miał problemu z wyszukaniem odpowiedzi na to co powinien zrobić-już to wiedział.
Anko siedziała na kanapie w salonie.Od niechcenia przełączała programy TV.Nagle olśniło ją.
Szyfr Kage...ona już wie o co biega!
Kwiat-Kakashi
Najpiękniejszy-to niezbyt ważne
Wiosna-święta
No jasne!Chodziło tu o to,że Kakashi po raz kolejny w te święta jest samotny.Założyła paszcz i już wychodziła gdy....ŁUP!
Zderzyła się w wejściu z Kakashim.
-Posłuchaj-krzyknęli razem.
-Dobra,ty zacznij-powiedziała Anko.
-Chciałbym abyś w te święta....przyszła do mnie-powiedział niezbyt składnie.
-Super,ale ja wolałabym żebyś to ty przyszedł do mnie-rzekła.
-A więc ok,ale o której-spytał Kakashi.
-O 18-powiedziała Anko.
-Hai!PA!-pożegnał się i wybiegł.
-Może te święta nie będą najgorsze-szepnęła Anko do siebie.

kakashi-i-anko 11/03/2008 22:08:50 [komentarzy 3] Komentuj

Rozmowa-Anko i Tsunade

Kakashi obudził się w swoim dojo na kanapie.Wciąż nie mógł sobie wyobrazić,dlaczego Rin wzięła tę misję.Przez ten czas w miarę przywiązał się do niej.Myślał,że choć ten jeden raz święta spędzi z kimś.
-Dobrze,że Anko jest szczęśliwa-powiedział do siebie.
Anko,która już dawno nie spała,siedziała w oknie swojej sypialni,popijając kawę.Jak on mógł ją zostawić akurat teraz,kiedy za parę dni miały być święta?!
Rozmyślanie przerwał jej dzwonek do drzwi.
-O!Ochayo Tsunade sama-przywitała ją Anko.
-Konichiwwa,Anko san.Muszę z tobą porozmawiać-powiedziała Kage.
-Hai!-rzekła Anko.
Hokage weszła i oparła się o parapet.
-Siadaj!-powiedziała władczym tonem.
"Rozkazuje mi we własnym domu"-pomyślała Anko,lecz usiadła.
-Ostatnio nie przychodzisz do pracy.Martwi mnie to-powiedziała Kage.
-Sama dam sobie radę ze swoimi problemami-rzuciła chłodno Anko.
Nie zamierzała żalić się nikomu,a w szczególności jej.
-Mitarashi!-Anko odnotowała,że Kage zwróciła się do niej po nazwisku.
Hokage wstała i zaczęła chodzić po salonie w tę i z powrotem.Wyglądała jakby dostała napadu szału.Jednak nic nie zaczęła rozwalać.Nagle stanęła.
-Widzisz!To ja byłam tą,która cię uleczyła po twojej ucieczce z rąk Orochimaru-powiedziała Senninka.
Anko zdziwiła się strasznie.Nikt jej nigdy nie powiedział,że Tsunade sama ją uleczyła.Z wersji,którą jej wpajano,wynikało,że Anko,wyczerpana z licznymi ukąszeniami,znalazł oddział ANBU,że zabrali ją do Trzeciego Hokage,który dzięki specjalnemu jutsu,postarał się aby pieczęć Orochimaru nie odżyła przez najbliższe lata.
-Pozwól,że opowiem ci jak było naprawdę.Otóż znalazł cię pewien chłopiec.Potem półprzytomną przyniósł do Kage,a ponieważ byłam tam ja,uleczyłam cię.Niestety nie byłam jeszcze zbytnio wytrenowaną medic-nin,i dlatego twoja pieczęć wciąż żyje.Teraz tym bardziej nie mogę jej uleczyć-powiedziała Tsunade.
-Przepraszam,ale dlaczego pani opowiada mi to wszystko-rzuciła smutno Anko.
Hokage wstała,lecz przy drzwiach się zatrzymała.
-Chciałam,żebyś zwróciła uwagę na tego chłopca-powiedziała Piąta.
-Nie wiem kim on jest,nie znam go-powiedziała Anko.
-Tak ci się tylko wydaje.Z czasem ludzie odnajdują się po latach.Tu już go znalazłaś ale jeszcze o tym nie wiesz-powiedziała Tsunade-a!i czasami nawet najpiękniejszy kwiat jest samotny w wiosnę-dodała tajemniczo i wyszła.
-Zadawanie tajemnic nie do odkrycia oraz zostawianie z nimi!Co za bigos-rzekła smętnie Anko.



kakashi-i-anko 11/03/2008 20:15:12 [komentarzy 0] Komentuj

Złamane serce i równe zagranie

Nadeszły chłodne dni.W Konoha już zaczął padać śnieg.
Uczniowie akademi ninja oraz nieliczni genini lepili bałwany,bawili się w mini wojny ze śnieżkami,zamiast kunai czy innej broni.
Wydawałoby się,że dla każdego konohańczyka ten czas,zważając na to,że za niecałe 2 tygodnie święta,jest czasem radości oraz zabawy.
Niestety.Dla niektórych osób nie jest.
Anko,siedząca w oknie,w dojo Iruki,u którego mieszkała jako jego dziewczyna,była teraz smutna.Nie miało to nic wspólnego z pogodą(na którą normalnie wrzucałaby ile wlezie),z dziećmi które darły się jak świnie w rzeźni.
Jej smutek,spowodowany był tym,że między nią a Kakashim nie będzie tak jak dawniej.Byli przyjaciółmi od zawsze,mimo iż Anko wiele razy mówiła mu otwarcie,że go nienawidzi.
Jakby tego było mało,dzisiaj zobaczyła go obściskującego się z Rin...
Kakashi,który siedział na kanapie w dojo Rin,czytał książkę.Jednak obraz Anko z Iruką nie dawał mu spokoju.Czyżby był zazdrosny?
"Tylko się o nią martwię,bo jest dla mnie dobrą koleżanką"-próbował uspokoić się w duchu.Jednak to nie dawało mu spokoju.Bo czy to co czuł do niej to było tylko czyste koleżeństwo lub przyjaźń?
-Cholera!-zaklął po czym rzucił książkę w kąt.
-Co się stało?-spytała Rin wchodząc do salonu.
Spojrzała na książkę na podłodze.
-Znów się wkurzyłeś-powiedziała po czym objęła go za szyję.
Jej dotyk był inny.Kiedy dotknął ręki Anko,wtedy przy wodospadzie,czuł strumień gorąca,miły dreszczyk.
W przypadku Rin nic podobnego się nie działo.
Na dodatek,Rin zaczęła znikać na całe dnie.Najgorsze było to,że nie wiedział dokąd.
Anko była w podobnym położeniu.Iruka znikał na całe dnie,nie wiadomo gdzie.Dzisiaj było identycznie.
Wrócił późnym popołudniem.
Usiadł naprzeciwko Anko po czym powiedział:
-Dostałem misję!W czasie świąt,wraz z Rin,będziemy patrolować Wioskę Śniegu-powiedział uradowany.
Anko zrobiła wściekłą minę.Wstała i podeszła do okna.
-Coś się stało?-spytał Iruka.
-I ty się jeszcze pytasz?!Miałam nadzieję,że te święta spędzimy razem,a ty...-zaczęła.
-Zaraz,zaraz.-przerwał jaj Iruka-nie cieszysz się?
-Wyobraź sobie....Nie!Znikasz na całe dnie,ja siedzę tu jak jakiś kołek,a teraz nie będzie cię w święta.Wybacz Iruka,mam tego dość-powiedziała Anko i biorąc swoje rzeczy,wyszła.
U Kakashiego sytuacja miała się podobnie.Tyle że tu,impulsywnie reagowała Rin.
-Wybacz Rin.Skoro te święta po raz 540 mam spędzić samotnie,to wolę to zrobić w moim domu,tak jak każdego roku.
I wyszedł udając się do swojego dojo.

kakashi-i-anko 11/03/2008 09:54:24 [komentarzy 0] Komentuj

Sprawa honoru

Nagle Anko odepchnęła go od siebie.
-Ja...zostawiłam włączone żelazko i...-zaczęła,ale nie dokończyła,bo już biegła lasem.
Wskoczyła na najwyższe drzewo.Usiadła,patrząc na słońce,które mimo w miarę wczesnej pory,już zaczęło zachodzić.
-A...Anko?-usłyszała niepewny głos.
To był Iruka.Rzuciła mu się w objęcia.Łzy mimo woli poleciały jej po policzku.
-Dobrze,że jesteś-powiedziała.
Iruka spojrzał na nią ze szczerym zdziwieniem.Anko nigdy nie była w takim stanie.Wiedziała,że Iruka ma słabość do niej ^^
-Tu chodzi o Kakashiego,on...on...-jąkała się przez łzy Anko.
-Co?!-krzyknął Iruka-zrobił ci coś!?
Anko roześmiała się mimo łez.
-Nie,nic mi nie zrobił ale...-i zaczęła mu się wyżalać.
O jednym nie powiedziała...
-Mógłbym ci jakoś pomóc?-spytał Iruka.
-W sumie to mógłbyś-powiedziała Anko.
-Strzelaj!
-Ale to głupie....
-Mów!-powiedział stanowczo.
-Czy...mógłbyś udawać,że jesteś ze mną-spytała tonem,który rzadko się u niej ujawniał.
Iruka mimo iż strasznie się zdziwił,zgodził się.
Anko cmoknęła go w policzek,i uradowana udała się do swojego dojo,aby tam przesiedzieć resztę swoich dni(deprecha lekka XD)
Kakashi,który bardzo zdziwiony zachowaniem Anko,nie zauważył,i wpadł na ulicy na Rin.
-O,Kakashi,kope lat-powitała go.
-O!Ochayo!-przywitał się Kakashi.
Rozmawiali przez jakieś pół godziny,aż Kakashi nagle wypalił:
-Czy chciała byś być ze mną?No wiesz...przez jakiś czas..-i opowiedział jej całą historię.
-Tak,wiesz przecież ,że dla ciebie wszystko-powiedziała Rin.
Wieczorem Anko,leżąca już w łóżku i oglądająca telewizję(jakiś tam program,Gotuj z Jirayią czy coś)
myślała o tym,co zamierzała zrobić.Nikogo w życiu tak nie okłamała.
Kakashi natomiast,również oglądając telewizję w swoim dojo,myślał,że jest plugawym śmieciem.Nikogo tak nigdy nie okłamał,a szczególnie przyjaciółki.Ale czy można to jeszcze nazywać przyjaźnią?
-To sprawa honoru-powiedzieli oboje,mimo iż mieszkali na dwóch końcach Konohy,i zasnęli.

kakashi-i-anko 10/03/2008 21:57:20 [komentarzy 1] Komentuj

Trening zmieniający życie

Anko płakała całą noc w poduszkę.Nie wiedziała co ma myśleć.Z jednej strony pomysł z ucieczką wydał się jej dobry,ale z drugiej strony,okropny!
Chciała spotkać się z Kakashim,ale co by mu powiedziała?
Jak ona mu teraz spojrzy w twarz?A zresztą to czym ona się martwi?Przecież między nimi nic nie ma,nie było i nie...
Już sama nie wiedziała co o tym myśleć.Przecież jedyne uczucie,które żywi do Kakashiego to jedynie przyjaźń!Zawsze razem się śmiali,wściekali(chociaż to do niego nie podobne).Zawsze mogła mu się wypłakać,wygadać a nawet...nawrzucać na niego.
A czy mimo upływu czasu on mógł poczuć się dla niej kimś więcej?Albo ona dla niego?
-To chore i nie normalne!-krzyknęła Anko.
W drodze do biura Kage,robiła wszystko by nie spotkać Hatake.Na dodatek jej pieczęć znów była aktywna.
Anko szła myśląc o tych rzeczach,gdy na kogoś wpadła.
To był Kakashi.
-Usłyszałem,że twoja pieczęć jest znów aktywna-powiedział.
-To nie twoja sprawa Hatake!-krzyknęła,po czym ruszyła do biura Piątej.
Gdy weszła,stali tam już:
Asuma,Kurenai,Gai,Raido,Shizune oraz Genma.
Hokage zmierzyła ją wzrokiem.
-Mitarashi!Znów spózninie!-rzuciła zza biurka.
Anko podniosła oczy do nieba.Czemu właśnie dzisiaj?!Normalnie to nigdy się nie spóźnia!
-Ale i tak nie jesteś ostatnia,bo czekamy jeszcze na....-zaczęła Piąta.
Do biura wszedł Kakashi.
-Ja no...a takie tam-powiedział.
Kage zmierzyła go bazyliszkiem,ale kontynuowała zasady:
-Więc jak już mówiłam!Udajemy się na polanę,aby zobaczyć jak sprawdzacie się,jeśli macie zaatakować przyjaciela!A teraz kto z kim walczy!Asuma z Kurenai,Shizune z Genmą,Raido z Gaiem oraz Anko z Kakashim.
Anko spojrzała ukradkiem na Kakashiego.
-Czekamy jeszcze na kolejnego sędziego..-zaczęła Hokage.
Teraz przez okno wszedł Jirayia.
-TY IDIOTO!-krzyknęła Tsunade,po czym rypnęła go w łeb.
Na polanie zaczęła się walka.Przed ostatnia się skończyła,a noty zwycięzców wyglądały tak:
-Kurenai
-Shizune
-Gai
Teraz rozpoczęła się ostatnia walka-Anko vs Kakashi.
-Nie myśl,że dam ci fory!-krzyknęła Anko.
-Nawet o tym nie myślę!-odkrzyknął Kakashi.
Z ręki Anko wydobyły się węże,które oplotły Kakashiego,lecz w tym samym momencie z ręki Kakashiego wydobyły się linki chakry.
Anko szarpnęła ręką,to samo zrobił Kakashi.
Ich twarze zbliżyły się do siebie...
Anko rozluźniła uścisk węży,co zrobił również Kakashi.
Teraz odchyliła jego maskę.
Pocałowała go,nie zważając na to,że wokół stoją inni jounini i chunnini,że obok stoi Kage oraz Sennin.
Kakashi odwzajemnił pocałunek.


kakashi-i-anko 10/03/2008 15:39:08 [komentarzy 1] Komentuj

Słodkie kłamstewka panny Mitarashi

Anko i Kakashi rzucili wiadra w gabinecie Piątej.
-Skończone!-krzyknęli oboje.
-Tak,tyle,że ja coś robiłam,a ty się obijałeś-warknęła szyderczo Anko.
-Ja się obijałem?To ty się obijałaś-mruknął Kakashi.
-Ja się obijałam?A kto czytał jakąś książeczkę,bo to na pewno nie byłam ja!-krzyknęła Anko.
-DOSYĆ!-ryknęła Tsunade.
Anko spojrzała na Kakashiego bazyliszkiem i odwróciła głowę.Po wyjściu z gabinetu Piątej,Kakashi próbował udać się do domu,lecz nagle oplotły go zielono szare węże.
-Co do..-zaczął.
Anko szarpnęła ręką,tym sposobem stojąc twarzą w twarz.
-NIE MYŚL ŻE ZNóW BEDE ODWALAC ROBOTE,BO TY NAKLAMALES KAGE!-ryknęła Anko.
-Ale ja wcale nie chcę żebyś odwalała przezemnie robotę,Anko-powiedział Kakashi.
-Nie?-spytała.
-Nie-zapewnił ją srebrnowłosy.
-ALE TO I TAK NIE ZMIENIA FAKTU,ŻE CIĘ NIE LUBIĘ,HATAKE!-ryknęła,i sobie poszła.
Doszła do wodospadu.Stanęła na wodzie i zaczęła myśleć o tym,co nagadała Kakashiemu.Co jej do łba strzeliło,żeby nakłamać,że jest z Iruką?!
W sumie to dobrze,że jej nie rozgryzł,bo ma Sharingana.Nagle poczuła że czyjaś ręka objęła jej rękę.
-Nie musisz kłamać-usłyszała cichy szept w swoim uchu.
Jej serce zaczęło szybciej bić.To był Kakashi.
-Co ty wyprawiasz,Hatake-syknęła.
-Oddalam cię od kłamstwa-szepnął.
-SAM SIĘ ODDAL!-ryknęła.
Nie wiedziała co ma zrobić.Z jednej strony chciała być daleko od Kakashiego,a z drugiej strony blisko.
Ale przecierz ona nie umie okazywać uczuć!A może...
-Co chcesz ode mnie?-warknęła,ale już mniej agresywnie.
-Powiedziałem ci już,nie chcę żebyś kłamała-szepnął.
Odwróciła się do niego z zamiarem strzelenia mu w mordę,ale wyszarpnęła rękę i obrzucając go spojżeniem uciekła do swojego dojo.

kakashi-i-anko 10/03/2008 11:15:19 [komentarzy 0] Komentuj

Kara za zabawę

Anko obudziło głośne pukanie do drzwi.Wstała wściekła,założyła szlafrok i zeszła na dół,by otworzyć.
-JAK CI ZARAZ PUKNĘ W GŁOWĘ TO...-i urwała widząc,że przed drzwiami stoi Piąta.
-O...Tsunade sama!Co pani tu robi?-spytała Anko jak gdyby nigdy nic.
Przez oczy Kage przeszedł cień wściekłości.Jednak opanowała go.
-Może pani wejdzie?-spytała Anko.
-Chętnie-burknęła Piąta.
Weszła do dojo i usiadła na kanapie.Anko usiadła naprzeciw niej.
-Co wczoraj robiłaś?-spytała Tsunade.
-Ja?-spytała zdziwiona Anko.
-Nie Ja!No chyba że ty!-warknęła Hokage.
I to było najgorsze!Anko zupełnie nie pamiętała co się działo.Na dodatek bolała ją głowa,bo po sake miała kaca.
-Ja...no..ten...nie pamiętam-wyjaśniła Anko.
-Więc pozwól,że ci odświeżę pamięć!Wczoraj,wraz z Kakashim zakłócaliście ciszę nocną!-powiedziała Piąta.
-To tu taka jest?!Proszę mówić dalej-powiedziała Anko widząc minę Piątej.
-Szliście ulicą,śpiewając jakąś piosenkę.Mieszkańcy skarżyli się,że za głośno-dokończyła Tsunade.
-To ich problem-warknęła Anko.
-Dlatego dzisiaj za karę odpracujecie to!-powiedziała Kage.
-ŻE CO?!-ryknęła Anko.
-Konohamaru wraz z jego koleżkami pomalowali twarze Wielkich,w tym i moją.-burknęła Tsunade.
Anko pomyślała,że woli nie wiedzieć jak teraz wygląda Konohamaru.
-I dlatego wraz z Kakashim zmyjecie to!-warknęła Tsunade i wyszła.
Anko została sama w dojo.Nie mogła uwierzyć.Ona i śpiew?!
O godzinie 18 zaczęli ścierać twarze Szanwnych.
Rozmawiali o wszystkim,aż doszli do trudnego tematu.
-Masz kogoś?-spytał Kakashi,Anko.
-Ja...no...-jąkała się Anko.
Co by tu wymyślić?!
Raido?-Nie,to cienias!
Genma?-on należy do Shizune.
Ibiki?-To brzydal!
Tylko jedno przyszło jej do głowy......
-Ja...jestem z Iruką!-powiedziała.
Kakashi zrobił wielkie oczy.
-Ty...i Iruka?-spytał.
-Tak!-powiedziała Anko-a ty?
-Ja...no...-jąkał się Kakashi.
On też nie wiedział co wymyślić.
Kurenai?-ona jest zajęta!
Tsunade?-lepiej nie myśleć o konsekwencjach.
-Ja jestem z Rin.-powiedział.
Teraz Anko zrobiła wielkie oczy.
-No no,Kakashi...-pogratulowała mu.
Szczerze to aż się w niej gotowało,ale nie miało to nic wspólnego z tą karną pracą.
To samo uczucie,czuł Kakashi.

kakashi-i-anko 9/03/2008 18:17:56 [komentarzy 1] Komentuj

Z tobą smakuje lepiej

Kakashi wstał o 12.Za 15 minut miał odbyć się trening.
Wyszykował się i wyszedł z domu.Na polanie byli już Sakura i Naruto.
-Kakashi sensei!Znów się spóźniłeś!-ryknęli jednocześnie.
-Wybaczcie!Pomagałem staruszce,która miała kota na drzewie...-zaczął Kakashi.
-Ta jasne-burknął Naruto.
-Więc jak już mówiłem,pomagałem staruszce,której pies ugrzązł w bagnie...-zaczął ponownie Kakashi.
-Chwila,chwila!Przed chwilą ta staruszka miała kota-powiedziała Sakura.
-Ta!I to na drzewie!-warknął Naruto.
-Ja chyba wiem lepiej co to było!-mruknął Kakashi.
-Dobra,zacznijmy trening!-powiedziała Sakura.
Kakashi odetchnął z ulgą.Nie lubił się tłumaczyć za swoje spóźnienia,ale biorąc pod uwagę,że zawsze zasypia twardo-tłumaczyć się musiał.
Dzisiejszy trening składał się z 120 okrążeń wokół Konohy,500 pompek,20 000 przysiadów.Po tej lekkiej rozgrzewce,zaczęli trenować.Naruto trenował Rasengana na
jakimś pniaku,a Sakura(sądząc po jej treningu)obrała sobie za cel dotarcie do jądra ziemi.
Wreszcie trening się skończył.
-Tak,tak byliście świetni!-powiedział Kakashi-to teraz ja lecę!-powiedział Kakashi i już próbował się oddalić,lecz przed nim stanął Naruto.
-Gdzie idziesz,Kakashi sensei?-spytał natarczywie.
-Na ramen-Kakashi odpowiedział spokojnie.
Uzumaki przyjrzał mu się jakby go skanował rentgenem.
-I tak się dowiem z kim!-mruknął i usunął mu się z drogi.
Po 10 minutach Kakashi był pod Ichiriku Ramen,gdzie mieli się spotkać.
Anko jeszcze nie było.Kakashi stanął przed dylematem-wejść czy poczekać?
Ostatecznie postawił na wejść.Za chwilę usłyszał głos:
-Ty chyba nie wiesz z kim rozmawiasz!
To była Anko.Kakashi wyszedł na zewnątrz.Stała tam trzymając za bluzę...Naruto.
-O!Ochayo Kakashi-sensei!-powiedział Uzumaki jak gdyby nigdy nic.
-Ochayo,ochayo,WYNOCHA!-ryknęła Anko,po czym posłała Naruto na drugi koniec Konohy.
-Co za upierdliwiec!-krzyknęła.
-Hehe-zaśmiał się Kakashi.
Gestem zaprosił ją aby weszła do baru.
-Arigato!-burknęła.
Usiedli przy małym stoliczku.
-Coś podać?-spytała kelnerka.
-Dwa duże sake-powiedzieli wspólnie Anko i Kakashi.
Kelnerka zapisała zamówienie.Kakashi i Anko zaczęli się głośno śmiać.
-Ty to masz...-zaczęła Anko.
-..świra-dokończył Kakashi.
Siedzieli w milczeniu,do momentu gdy kelnerka przyniosła im sake.
Wypili duszkiem,i poprosili o ramen.
-Kto pierwszy-powiedział Kakashi gdy kelnerka przyniosła danie.
-Nie masz szans!-powiedziała Anko z tajemniczym uśmiechem.
I faktycznie.Wygrała.
-Fajnie się bawiłam-powiedziała Anko,gdy wyszli z baru.
-To tak jak ja-powiedział Kakashi.
Noc była całkiem przyjemna.
-Odprowadzić cię?-spytał Kakashi.
-Tak,chętnie-powiedziała Anko.
Szli śpiewając głośno piosenkę o krokodylu.
-...w dół strumyka płyń...-zaczęła Anko.
-...gdy zobaczysz krokodyla...-śpiewał Kakashi.
-Podnieś dziki wrzask-dokończyli piosenkę,przypieczętowując ją głośnym krzykiem.
Ani się obejrzeli,a stanęli przed dojo Anko.
-To tutaj-powiedziała ze smutkiem.
-Tak wiem-bąknął głupio Kakashi.
Anko roześmiała się.
-Pa-powiedziała,po czym cmoknęła go w policzek.
-P...pa-za jąkał się oniemiały Kakashi.
Anko zniknęła w drzwiach.Kakashi poczuł dziwne uczucie.
Nagle świat wydał mu się piękny...




kakashi-i-anko 9/03/2008 00:47:38 [komentarzy 1] Komentuj

Spodkanie po czasie

Kakashi siedział na dachu siedziby Hokage.Pogrążył się w lekturze Eldorado Flirtujących.W budynku,w biurze Piątej wrzało.
Naruto kłócił się z Sakurą,Tsunade wydzierała się na nich,a na dodatek do biura wszedł Jirayia.
-Co tu się...-zaczął Ero sennin.
-CICHO BĄDŹ!-ryknęła Piąta.
Te wrzaski trwały jakieś 5-10 minut,aż rozległ się typowy ŁUP i było już cicho.Jirayia wszedł na dach,gdzie siedział już Kakashi,który na widok autora swojej ukochanej książki podskoczył z radości.
-Mam tu dla ciebie kolejny tom-powiedział sennin-a tak między nami,nie pokazuj tej książki Tsunade,chyba,że już nie chcesz dostać kolejnego tomu,ok?-dodał szeptem.
-Hai-przytaknął Kakashi.
Zszedł do biura gdzie leżał poturbowany Naruto,a nad nim stały Piąta i Sakura.
-To ja ich już zabieram!-powiedział Kakashi,po czym wziął na ramię Naruto i wraz z Sakurą wyszli.
Zatrzymali się na polanie(Naruto już doszedł do siebie)i zaczęli trening.
-Dzisiejszym zadaniem będzie...trafienie we mnie-powiedział Kakashi.
Sakura i Naruto spojrzeli po sobie.
Już po 15 minutach zaczęła się walka.Naruto próbował wszystkiego:Kage bushin,Rasengan-nic nie powiodło się.
Sakura natomiast,wyczuła senseia i sypnęła mu z całej siły.Na nieszczęście Kakashiego-trafiła.
Łomot był ogromny.
-Na dziś wystarczy,jutro w tym samym miejscu o tej samej godzinie-powiedział Kakashi.
-Hai!-odrzekli Naruto i Sakura po czym zniknęli kłócąc się już o coś.
Kakashi wskoczył na drzewo i zaczął czytać nowy tom.
-BUUU!-Kakashiego doszedł upiorny głos.
Chcąc nie chcąc,spadł z drzewa.Myślał,że już stracił książkę,jednak nad nim stała postać,z jego książką w ręce.Uderzenie było na tyle mocne,że dopiero po chwili Kakashi zorientował się,że nad nim stoi Anko Mitarashi.
-Coś strachliwy jesteś-powiedziała.
-Nie strachliwy tylko przejęty-poprawił ją Kakashi.
Anko zrobiła jej minę numer 396 pt.wredny uśmieszek.
-Tak więc czym jesteś przejęty?-spytała.
Kakashi nie wiedział co powiedzieć.Nic konkretnego,co mogłoby być dobrą wymówką nie przychodziło mu na myśl,a wiedział,że Anko nie jest osobą którą łatwo zbyć byle czym.
-Ja...no...ten...teges...-jąkał się Kakashi.
-Nie tentegesuj mi tu!-powiedziała Anko.
Kakashi zrobił minę za wielką niewiadomą.
-Dobra,nie tłumacz się-powiedziała w końcu Anko.
Oddała mu książkę.
-E..dzięki-powiedział Kakashi.
-Nie ma za co-odpowiedziała Anko z uśmieszkiem i zaczęła odchodzić w stronę wioski.
Kakashi patrzył na nią osłupiały.Nie mógł uwierzyć,że w ciągu tego czasu Anko Mitarashi aż tak się zmieniła.
-Poszłabyś ze mną jutro na ramen?-to pytanie wyrwało mu się mimo silnej woli.
Anko odwróciła się,i spojrzała na niego ze szczerym zdziwieniem.
-Tak,chętnie!-powiedziała z uśmiechem.
-To jutro o 19-powiedział Kakashi.
-Ok,to pa-powiedziała i zniknęła.
Kakashi stał przez chwilę,po czym rad nie rad,udał się do swojego dojo,by przemyśleć całą tą sytuację.

kakashi-i-anko 8/03/2008 23:49:08 [komentarzy 2] Komentuj





>Kakashi i Anko<

Zajrzało 6449 czytelników

.:: Księga ::.
Ksiega Gości
Dodaj do Księgi

.:: O mnie ::.

Kakashi i Anko to mój ulubiony związek!
Dlatego pisze to opko ^^
UWAGA!
Nie dodaję do fav od tak sobie!
Zapraszam do czytania^^
Myśle że się spodoba!
Jak coś to gg-9031370
Jeśli chcesz być informowany o nowych nociach,to wpisz się w księdze gości!Inne formy nie będą realizowane...
Anko


Dodaj do Ulubionych

.:: Archivum ::.

2008
Kwiecień
Marzec


.:: Fav ::.










.:: Linki ::.



.:: Muzyka ::.




by muzyka na bloga
.::Liczniki::.

.::Bramka GG::.

.::Bramka E mail::.

.::Kalendarz::.

.::Jestem zadowolona z...::.

.::Buttony::.

>>LAY BY LILY<<
>Powered by BLOG4U<


Strona Główna