Blog nie aktywny. Dodaj notkę aby usunąć tą informację oraz reklamy w treści bloga
Anko zadaje pytania oraz czarna przeszłość w mrokach Akatsuki
Całe ciało ją bolało,ale najbardziej piekła ją pieczęć i lewa ręka,gdzieś powyżej nadgarstka.
Nie mogła się ruszyć,więc otworzyła oczy.
-No nareszcie!-to była Piąta.
Anko chciała jej dogryźć za to niezbyt miłe powitanie,ale pieczęć zapiekła ją jeszcze bardziej.
-AŁA!-krzyknęła.
-Teraz musisz jeszcze poleżeć-powiedziała Kurenai.
-Ale jak długo?-spytała półgłosem Anko.
-Pod koniec dnia,mogę cię dopiero wypuścić ze szpitala-powiedziała Piąta.
-Cudownie-burknęła Anko.
Godziny wlokły się niemiłosiernie.Wreszcie o 18 przyszła
Kage.
-Zbieraj się!Idziemy do mnie do biura.
Anko spojrzała na nią spod byka.Nadal bolało ją całe ciało,ale była w sanie się już ruszać...
Szły uliczką w milczeniu.Anko raz po raz spoglądała na Piątą,ale Kage wytrwale gapiła się przed siebie,nie zwracając uwagi na nią.
Anko była tym zachowaniem zirytowana i jednocześnie zdziwiona.Z miny Hokage dało się wyczytać tylko jedno-wielkie skupienie.
Wreszcie doszły do biura.Tsunade usiadła za swoim biurkiem.
-Siadaj!-rozkazała.
Anko usiadła nie spuszczając wzroku z Kage.
-Chce mi pani powiedzieć coś ważnego-powiedziała Anko.
Tsunade zrobiła minę,jakby Anko powiedziała jej,że uciekła z cyrku.
-Taak!Masz rację.
-A więc słucham.
Kage nabrała powietrza i zaczęła mówić:
-Otóż pewnie wiesz co się stało.
-Niestety.Nie pamiętam co robiłam-powiedziała spokojnie Anko.
-Otóż...nie wiem jak ci to powiedzieć..dobra!Więc uwolniłaś chakre demona o ośmiu ogonach.
Anko zrobiła wielkie oczy i zaczęła się śmiać.
-Że...że niby co(śmiech)
-Opowiem ci to od początku!Otóż jak pewnie wiesz,Orochimaru,po odejściu z Konohy przystąpił do organizacji Akatsuki.Oranizacja zajmuje się łowieniem demonów aby wykorzystać je do własnych planów.Orochimaru był zachwycony gdy złapali ośmioogoniastego.Jak wiesz,nasz Orochimaru kocha węże,a ten demon pasował mu najbardziej.
Gdy członkowie organizacji ruszyli w pogoni za kolejnym demonem,Orochimaru zapieczętował w sobie Hachibiego i uciekł.
-Tak,ale co to ma wspólnego ze mną?-spytała Anko.
-Właśnie chcę do tego dojść.Otóż gdy Orochimaru wybrał ciebie na uczennicę,było jasne,że poświęci ci dużo czasu.Niestety był na tyle nierozsądny,że przeniósł demona z siebie do ciebie.Nie dziwiło cię nigdy,dlaczego Orochimaru cię nie zabił,chociaż miał wiele okazji?Właśnie.On boi się,że jeśli zrobi coś tobie,skrzywdzi również demona.Spójrz na swoją rękę.
-Widze-na ręce była pieczęć przypominająca węża.
-To ta pieczęć.Posłuchaj!Musisz kontrolować tego demona.Sam demon,ma ograniczone źródło chakry,ale w połączeniu z twoją,jest taki sam jak Kyyubi,albo i jeszcze groźniejszy.To tyle.Możesz odejść.
Anko wstała i podeszła do drzwi.
-Właśnie!Kakashi żyje.Ma parę obrażeń ale wyjdzie z tego-powiedziała Kage z uśmiechem.
Gdy drzwi od jej dojo otworzyły się,Anko rzuciła się z płaczem na kanapę.
To był największy koszmar jej życia.
Ok.To tyle ^^
kakashi-i-anko 23/03/2008 20:48:22 [
Powrót]
Komentuj